środa, 12 sierpnia 2015

ROZDZIAŁ 3 cz. II Malfoyówna

Może Ginny rzeczywiście miała rację? Malfoy wyjątkowo często znajdował się w pobliżu.. Do tego ta niebezpieczna bójka z Ronaldem.. i błonie a ten okropny sen, czy to jakiś zły omen? Bzdura! - ryknęła jej podświadomość. - Malfoy jest prefektem i to jasne, że częściej go widujesz. Hermiono. Nie panikuj. 
- Granger.. - Gdy do jej uszu dobiegł jego surowy głos odskoczyła jak oparzona. Draco zmarszczył brwi. Nie rozumiał tak gwałtownej reakcji Granger. Stała skamieniała i mocno zaciskała palce na trzymanych książkach. Ujrzał w jej oczach paraliżujący strach.. przed nim. Bała się go, wciąż tego nie mógł pojąć. Faktem jest to że Ślizgon nigdy nie był dla niej przyjemny, ale ona nie mogła go aż tak źle postrzegać.. Przecież nie zrobił jej krzywdy. Nie miał nawet takiego zamiaru, nie podniósł w całym swym życiu ręki na kobietę więc jej absurdalna panika wręcz go bawiła. Wwiercał w nią swoje podejrzliwe spojrzenie, ta scena zwróciła uwagę kilku uczniów, którzy ochoczo wpatrywali w nich swoje ciekawskie spojrzenia. Draco groźnie wypuścił powietrze. Uczniowie popatrzyli po sobie i zgodnie jak jeden mąż wrócili do swoich zajęć.
- Co chcesz? - Hermiona starała się aby jej pytanie zabrzmiało pewnie, ale w efekcie zdradliwy głos był zbyt cichy a jednocześnie drżący.
- Hmm, zastanówmy się.. - blondyn teatralnie oparł palec wskazujący na brodzie i wzniósł swoje stalowe oczy w sufit jakby tam była wypisana odpowiedź.
Przez chwilę Mionę ogarnęło podejrzenie, że na prawdę coś tam napisano więc uniosła głowę, lecz gdy zobaczyła gładki sufit przywołała się do porządku.
- Ha, mam! - znów przeniósł na nią swoje przenikliwe spojrzenie, uniósł palec jakby znalazł cudowny lek. - Spotkanie prefektów. - zmarszczył brwi, zacisnął usta i delikatnie potrząsnął głową w odpowiedzi.
- Spotkanie! - jej głos wpadał w pisk, na który kilku przechodzących uczniów zwróciło uwagę.
- Gdzie tak pędzisz? - pognał za nią, wysuwając głowę z drzwi bilioteki.
- A jak myślisz?! - zasyczała.
- A wiesz gdzie jest spotkanie? - Gryfonka stanęła jak wryta.
Jednak Draco nie zdążył się zatrzymać i wpadł na nią całym ciałem.
- Aaa!! - krzyknęła czując, że traci grunt pod nogami.
W brzuch uderzyły ją ciężkie woluminy a w plecy umięśniona klatka Smoka.
- Jak łazisz?! - ofuknęła go, jednocześnie starała się wyczołgać spod chłopaka.
- Ee, Hermiona? - przed jej twarzą pojawiły się czarne buty.
Uniosła wzrok i ujrzała skrępowane spojrzenie Pottera.
- Harry! - natychmiast znalazła siłę aby zrzucić Ślizgona i znaleźć się w pozycji stojącej.
Gdy spojrzała w błyszczące migdałowe oczy przyjaciela poczuła gorące wypieki na twarzy spowodowane zaistniałą sytuacją. Dotknęła policzki wierzchem chłodnej dłoni aby załagodzić ich krwistą barwę.
 Blondyn z irytacją ich wyminął.
- Miona, bo.. - zaczął wybraniec.
- Przepraszam Harry, możemy później porozmawiać? - położyła dłonie na jego ramionach, ale wzrokiem śledziła Malfoya.
- Tak, w sumie.. - podał jej książki, lecz nie dane mu było do kończyć, bo dziewczyna myślała tylko o tym aby nie zgubić blondyna.
- To świetnie! - wyminęła go szybkim krokiem starając się dogonić Dracona.
- Nic ważnego.. - dokończył cichutko, spuścił głowę i podążył do pokoju wspólnego.
Gdy szatynka utrzymywała tempo kroku Ślizgon zdołała wyspać.
- To gdzie to spotkanie?
Malfoy uśmiechnął się konspiracyjnie a w odpowiedzi narzucił szybsze tempo.

**
Do gabinetu Dyrektora Hermi wpadła cała zasapana. Przez cała drogę głowiła się: Jakim cudem Malfoy nie miał nawet przyśpieszonego oddechu? Z gracją wszedł do pomieszczenia. Sama Miona przyłapała się na chwilowym westchnięciu zachwytu na widok jego ruchów.
W pomieszczeniu były przygotowane cztery krzesła przed samym biurkiem Dumbeldore. Na dwóch oddalonych od siebie siedzieli Pansy i Ron. Gdy tylko Gryfonka dostrzegła swojego ukochanego na jej twarzy wykwitł szeroki uśmiech a do źrenic powróciły wesołe iskierki. Rudy obdarzył ją uprzejmym uśmiechem, ale nie był tak optymistycznie nastawiony jak sama dziewczyna. Oderwała spojrzenie od przyjaciela i spojrzała na Dyrektora i Profesor McGonagall  na jej twarz wpisał się szok gdy dostrzegła po między nimi zupełnie nie znane dziewczę.   Jedak to nie szok Hermiony rzucał się w oczy. Malfoy stanął jak wryty i nie był w stanie wydobyć słowa z ust, zupełnie jak sparaliżowany.
"Już się zakochał?" - prychnęła w myślach.
Wyminęła go z wysoko uniesioną głową  i usiadła obok Rudzielca.
Ukradkiem zerkała to na Ślizgona to na oszołamiająco piękną dziewczynę.
Ubrana była w szaty Slitherinu, co było niezwykle podejrzane, ponieważ nigdy w Domu Węża nie było takiej dziewczyny, ba w samym Hogwarcie zapewne nikt jej nie wiedział.
- Emily.. - Draco odzyskał głos.
"To jednak ją zna.." - Hermiona bacznie rejestrowała każdy ruch, każde słowo. Nie wiadomo dlaczego w jej osobie wzbudzało to takie wzburzenie, że Malfoy może interesować się kimś na poważnie, bo z jego słów nie dało się wywnioskować nic innego jak powagi.
Założyła nogę na nogę i położyła książki na kolanach.
Blondyn skierował blady uśmiech do nowej Ślizgonki.
- Jest piękna.. - westchnął z irytacją Pansy.
Mała blondy włosy, idealnie proste do połowy pleców, bladą jak pergamin cerę, krwiste usta i błyszczące niebieskie oczy. Była szczupła i swój dziki wzrok miała wbity w Dracona, co działo prowokacyjnie na Parkinson.
Malfoy podszedł do nowej koleżanki, szarpnął ją za ramię i warknął coś nad jej uchem.
Nagle Hermionę oświeciło!  Już wiedziała kogo jej przypomina ta "nowa Ślizgonka" ona wyglądała jak Malfoy! Tylko, że jest dziewczyną, ma długie proste włosy, więcej kolorów na twarzy i szczery wręcz beztroski uśmiech, którego u Dracona nigdy nie było widać. Ona jest piękna.
- Panie Malfoy! Proszę usiąść. - Profesor wskazała na jedyne wolne krzesło obok Hermiony.  - Zaraz wszystko wyjaśnimy. - odciągnęła dziewczynę od Blondyna.
- Otóż.. - Dyrektor wstał i oparł dłonie o blat biurka. - Chciałbym wam moi prefekci przedstawić Emily Alice Malfoy. - na dźwięk jej nazwiska uczniom szczęka opadła do samej ziemi, jedynie Draco wwiercał swoje złośliwe spojrzenie w uroczą Blondynkę.

Och, Hermionie ani trochę nie podobało się to w jaki sposób Ron patrzy na tą dziewczynę. Na sam widok jego maślanych oczu krew w jej żyłach szybciej krążyła. Choć nie można mu się dziwić, od kilkunastu minut Gryfonka szukała choć jednej wady, lekceważąc pogadankę Dumbeldore. Nic! Nic nie znalazła, chciała się przyczepić do makijażu jednak gdy skupiła wzrok dostrzegła jego brak, miła tak naturalnie długie rzęsy! A te czerwone jak krew usta! I delikatnie zaróżowione usta, ideał - stwierdziła, krzywiąc się.
- Kim ona dla ciebie jest? -dobiegł ją ciekawski głos Parkinson.
- Rodziną. - warknął lodowato Draco ponownie wwiercając swoje spojrzenie w Emily
Pansy wywróciła oczami na tę wymijającą odpowiedź
- To dlaczego nie przeszła normalnego przydzielenia? - przy słowie normalnego Ron uniósł palce imitując cudzysłów.
Draco potarł czoło zastanawiając się czy odpowiedź Dyrektora nie zdradzi zbyt wiele na samą myśl o tym skóra zaczęła go swędzić.
- Bo Panna Malfoy sama o to prosiła.- orzekł widocznie dumny ze swej odpowiedzi Drops.
- Czy to wszystko? - dopytywała się podirytowana Gryfonka.
- Tak to już wszystko. Prosimy tylko o zapoznanie Panny Emily z naszą szkoła, regulaminem oraz najwięcej dyskrecji,

Hermiona natychmiast wstała i wyszła bez jakiegokolwiek słowa pożegnania. Wszyscy uczniowie znaleźli się za drzwiami gabinetu.
Ronald postanowił nie spoufalać się z uczniami Domu Węża, szybko ich wyminął i ruszył na lekcje.
- Co ty sobie wyobrażasz?! - syknął Ślizgon łapiąc Emily mocno za ramię.
- Puszczaj mnie! - warknęła. - Myślałam, że się ucieszysz! - do jej oczu napłynęły gorzkie łzy rozczarowania.
Blondyn spojrzał na Pansy, która nadstawiała ucha idąc zaledwie pół metra od Dracona.
- Oczywiście, że się cieszę.. - nie mogąc dłużej patrzeć na jej łzy objął ją ramieniem i przytulił. - ale także się martwię. - schylił się i szepnął do jej ucha.
Oparła głowę o jego tors i zaciągnęła nosem. Pansy cała zbladła widząc tę scenę, było to tak nie realistyczne, że dziewczyna chcąc upewnić się, że to nie cud uszczypnęła się w rękę. Draco czuły?! Dracon Malfoy ma uczucia?! - Pytała się w duchu Pansy.
Parkinson zatrzymała się w pół kroku cała zzieleniała. Wraz z nią stanęła zaniepokojona Emily a tuż za Emi stanął Malfoy.
- Wszystko w porządku? - delikatnie złapała za ramię koleżanki chcąc aby na nią spojrzała.
Oczy dziewczyny zwężyły się na ciepły dotyk Emi. Złapała się za głowę i opadła bezwładnie w ramiona Blondynki.
- Ja.. ja.. - jąkała się przerażona Malfoyówna.
- Spokojnie. - głos Draco był zdecydowany.
Wziął Pansy w swoje ramiona,
- To chyba zbyt wiele jak na jeden dzień.
- Przecież nie wie kim jestem.. - zmarszczyła brwi.
- Jej raczej chodziło o moje zachowanie.. - westchnął.
- Przecież zachowujesz się jak zawsze.. - Blondynka odrzuciła długie włosy na plecy.
Uważnie obserwowała zachowanie chłopaka, czuła jakby coś było nie tak, lecz nie mogła zrozumieć co takiego.
- To skomplikowane.. - westchnął widząc jej szpiegujący wzrok.
Przez jego głowę przelatywały sceny w których nie był specjalnie do rany przyłóż dla Granger, Pottera, Weasleya, Longbbotoma nawet Pansy i wielu innych którym sprawił przykrość. Wzdrygnął się na same wspomnienie.

**

Hermiona uważnie studiowała tekst w księdze, tylko to pomagało jej odsunąć te ostatnie nieprzyjemne wydarzenia. Wciągnęła głośno powietrze i wraz z nim wszystkie problemy, następnie powoli zaczęła je wypuszczać. Czuła ból w klatce i zawroty głowy.
- Panno Granger, dobrze się pani czuje?  - zapytała uprzejmie Profesor widząc bladą twarz Gryfonki.
- Tak.. - odpowiedziała machinalnie. - Nie.. - dodała widząc otaczającą ją czarną mgłę - Nie wiem.. - złapała się za skronie i wbiła wzrok w ławkę. - Mogę wyjść na chwilę? - podniosła ciężkie powieki.
- Oczywiście. - odparła Profesor. - Czy chcesz aby ktoś z tobą poszedł? - pochyliła się i ciszej dodała.
- Nie, dam radę. - wstała z ławki i zachwiała się.
- Panie Potter, proszę zaprowadzić Pannę Granger do skrzydła.
- Nie trzeba... nie trzeba - szepnęła łapiąc się krawędzi ławki.
- Natychmiast! - Profesor potrzymała osłabioną dziewczynę.

**

Hermiona leżała na sali zaledwie pięć minut a miała wrażenie, że minęły wieki. Pani Ponfrey zajmowała się właśnie Pansy, która wyglądała  zdecydowanie gorzej; jej zielonkawy odcień wpadał w szary wręcz ziemisty kolor. Ślizgonka mamrotała coś niewyraźnie, lecz kiedy pielęgniarka wbiła jej igłę w jej bezwładną rękę dosłownie kilka sekund później Parkinson spała. Przy jej łóżku stała nowa Ślizgonka. Czule trzymała ją za dłoń, szepcząc:
- Ja naprawdę nie chciałam.. - cicho zaszlochała.
Pani Ponfrey dodała dziewczynie otuchy, że nic jej nie będzie i obudzi się za niecałą godzinę. Zaraz po tym kobieta podeszła do łóżka Miony. Zaczęła coś skrzeczeć o złym odżywianiu i nie dbaniu oo siebie. Jednak Gryfonka puściła to mimo uszu, zajęta była przyglądaniem się Emily. Gdy pielęgniarka dostrzegła, że dziewczyna niezbyt jest zainteresowana jej przemówieniem wbiła igłę w najwrażliwszy punkt przy czym Hermi pisnęła z bólu. Spojrzała krzywo na kobietę i zabrała dłoń.
- Za pół godziny sprawdzę jak się czujesz. - orzekła zbierając gaziki.
Gdy się odwróciła Gryfonka pokazała jej język. Zaraz po tym usłyszała perlisty śmiech, który odbił się od ścian i wypełnił salę. Była to Emi, która śmiała się przez łzy.
Granger postanowiła się przedstawić.
- Mam na imię..
- Hermiona Granger! - przerwała jej Blondynka - Tak się cieszę, że mogę cię poznać! - podeszła do jej łóżka mało nie skacząc z radości.
Gryfonka zmarszczyła brwi. Na pewno mówiła o niej z takim entuzjazmem?! W końcu ma na nazwisko MALFOY!
Emily wyciągnęła do niej dłoń chcąc się z nią przywitać. W tym momencie Szatynce zrobiło się niezwykle wstyd. Do jej przemęczonej głowy wpadło wspomnienie jak potraktowała ją kilka chwil wcześniej wychodząc i nie witając się z nią.. Na twarzy odzyskała trochę kolorów. Podała jej dłoń, jej dłoń była aksamitna, ciepła a uścisk delikatny.
- Miło mi cię poznać! - postanowiła się zrekompensować za wcześniejsze zlekceważenie.
- Tyle o tobie słyszałam! - pisnęła podekscytowana.
Hermiona skrzywiła się na te słowa. Jeśli słyszała to od Malfoya to zdecydowanie nic dobrego.
- Najmądrzejsza uczennica w Hogwarcie! - jej niebieskie oczy zabłyszczały.
- Emm, dzięki.. - Miona czuła się zakłopotana, co miała jej powiedzieć? Nie znała jej, nic nie wiedziała o niej, nie miała o czym z nią rozmawiać a mimo to jej ciepły głos działał tak kojąco.
_____________________________________________________________________________

Wiem, że to tak urwane w połowie, ale lepsze to niż nic.. ;)
<Wybaczcie błędy>

1 komentarz: