_______________________________________________________________________________
Z
każdej strony otaczała ją mgła, nie wiedziała gdzie się
znajduje, wszystko wydawało się być otoczone delikatnym puchem,
ale to tylko złudzenie spokoju. Miała na sobie białą sukienkę
można by powiedzieć, że zrobioną z cienkiego materiału, barwy
mlecznobiałej, prawie zlewała się z otoczeniem.
Jej
długie, kasztanowe włosy opadały na oczy, odrzuciła je niedbałym
gestem ręki.
Poczuła
intensywny zapach rdzy, odrzuciło ją przy pierwszym wdechu.
Pochyliła się aby wymacać podłożę, jej rękę zalało coś
ciepłego jak woda tylko gęstsze.. Mgła rozstąpiła się
natychmiast a ona stała po kostki w krwi, jej sukienka była brudna,
zaczęła intensywnie wycierać ręce w materiał, przerażona tym
gdzie jest..
Mgła
ukazała ciała jej bliskich, Hermiona wstrzymała wdech. Podbiegła
do ciała Rona i zaczęła szarpać za jego koszulę, krzycząc
próbując go obudzić.. Zaraz obok była Gin, Harry, jej rodzice,
Nevil.. To przerażające.. Czuła jak robi się jej słabo, upadła
na kolana a gorące łzy zalewały jej twarz, krzyczała i błagała
aby to nie była prawda.. Nagle poczuła złość, wściekłość.. I
zadawała sobie konkretne pytanie „Kto mógł to zrobić?” Jakby
w odpowiedzi nad nią pojawił się Malfoy, przerażenie
sparaliżowało jej ciało.. W jego prawej dłoni wisiała różdżka
a na bladej twarzy widniał uśmiech zadowolenia. Wstała nie dając
mu satysfakcji dobrze wiedziała, że do kompletu brakuje mu tylko
jej, starała się uspokoić przyśpieszony oddech.
***
-
Harry! - pisnęła Ginny - Jak mogłeś jej od razu nie powiedzieć!
- uderzyła chłopaka w tors.
Chłopak
lekko się skrzywił i zacisnął usta.
-
Zrozum nie chciałem jej krzywdzić.. - oparł dłonie o jej ramiona.
-
Jak to jej ma nie krzywdzić?! - odepchnęła ręce Wybrańca i
załapała się za głowę. - Jesteś beznadziejny! - syknęła cała
czerwona ze złość.
-
Ginny, gdzie ty idziesz? - krzyknął
- Jak
to gdzie? Powiedzieć jej prawdę!
***
- Och, to dormitorium jest takie urocze! - pisnęła blondynka stojąc w progu pokoju.
- Cieszę się, że Ci się podoba. - Blaise objął dziewczynę w pasie i pocałował w czoło.
- Tak, żałuję, że nie mogłam wcześniej się tu przeprowadzić.
- Nie wracajmy do tego co złe, dziś należy się tylko cieszyć!
- Tak! Zdecydowanie masz rację! - przyłożyła dłonie do policzków i weszła w głąb pomieszczenia.
Emily
uważnie obserwowała każdy kąt, w głowie planowała co gdzie
położy.
Przycupnęła
na skraju łóżka wciąż nie mogą uwierzyć, że w końcu jest w
Hogwarcie, ze swoimi przyjaciółmi, rodziną to jedna z
najcudowniejszych rzeczy jaka mogłaby się jej przytrafić.
Z
zamyślenia wyrwał ją głos Dracona, który przepychał się z
Zabinim.
- Ekhm, chciałabym aby mój pokój pozostał w jednym kawałku. - założyła ręce na klatkę.
Ślizgoni, spojrzeli na
siebie a następnie rzucili się w stronę Emi.
- Aa! Zostawcie mnie! - krzyczała wiercąc się w ich stalowym uścisku.
- - Raz! Dwa! Trzy! - w tym momencie Emi wylądowała na stercie poduszek.
- Jak mogliście! - odgarnęła z twarzy potargane blond włosy.
Jej
oczy się zaszkliły. Zimny podmuch wiatru wpadł przez otwarte okno
a wraz z nim kilka płatków śniegu.
- Hermiono, tak mi przykro.. -odsunęła przyjaciółkę na bok i położyła dłonie na jej ramiona.
- Ginny, wyjdź. - stała znieruchomiała.
- Hermi.. - potarła jej ramiona.
- - Ginny, proszę. - zaciągnęła nosem.
- - Nie zostawię Cię tu samej! - zamknęła okno – To że mój brat to kretyn..
- Gin, naprawdę chcę być sama – przerwała
- - Musiałabyś mnie wyrzucić. - jej ton była tak uparty, że Hermiona wiedziała, że z nią nie wygra.
- W takim razie ja wyjdę. - załapała za torbę
Hermiona!
- pisnęła ruda, lecz ona już jej nie słyszała, znikła za
drzwiami
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz