sobota, 9 stycznia 2016

Rozdział 4 cz. I

Rozdział jest tak urwany ponieważ coś stało się z moim programem i nie mogę kontynuować tekstu.

_______________________________________________________________________________

Z każdej strony otaczała ją mgła, nie wiedziała gdzie się znajduje, wszystko wydawało się być otoczone delikatnym puchem, ale to tylko złudzenie spokoju. Miała na sobie białą sukienkę można by powiedzieć, że zrobioną z cienkiego materiału, barwy mlecznobiałej, prawie zlewała się z otoczeniem.
Jej długie, kasztanowe włosy opadały na oczy, odrzuciła je niedbałym gestem ręki.
Poczuła intensywny zapach rdzy, odrzuciło ją przy pierwszym wdechu. Pochyliła się aby wymacać podłożę, jej rękę zalało coś ciepłego jak woda tylko gęstsze.. Mgła rozstąpiła się natychmiast a ona stała po kostki w krwi, jej sukienka była brudna, zaczęła intensywnie wycierać ręce w materiał, przerażona tym gdzie jest..
Mgła ukazała ciała jej bliskich, Hermiona wstrzymała wdech. Podbiegła do ciała Rona i zaczęła szarpać za jego koszulę, krzycząc próbując go obudzić.. Zaraz obok była Gin, Harry, jej rodzice, Nevil.. To przerażające.. Czuła jak robi się jej słabo, upadła na kolana a gorące łzy zalewały jej twarz, krzyczała i błagała aby to nie była prawda.. Nagle poczuła złość, wściekłość.. I zadawała sobie konkretne pytanie „Kto mógł to zrobić?” Jakby w odpowiedzi nad nią pojawił się Malfoy, przerażenie sparaliżowało jej ciało.. W jego prawej dłoni wisiała różdżka a na bladej twarzy widniał uśmiech zadowolenia. Wstała nie dając mu satysfakcji dobrze wiedziała, że do kompletu brakuje mu tylko jej, starała się uspokoić przyśpieszony oddech.


***

- Harry! - pisnęła Ginny - Jak mogłeś jej od razu nie powiedzieć! - uderzyła chłopaka w tors.
Chłopak lekko się skrzywił i zacisnął usta.
- Zrozum nie chciałem jej krzywdzić.. - oparł dłonie o jej ramiona.
- Jak to jej ma nie krzywdzić?! - odepchnęła ręce Wybrańca i załapała się za głowę. - Jesteś beznadziejny! - syknęła cała czerwona ze złość.
- Ginny, gdzie ty idziesz? - krzyknął
 - Jak to gdzie? Powiedzieć jej prawdę!


***
  • Och, to dormitorium jest takie urocze! - pisnęła blondynka stojąc w progu pokoju.
  • Cieszę się, że Ci się podoba. - Blaise objął dziewczynę w pasie i pocałował w czoło.
  • Tak, żałuję, że nie mogłam wcześniej się tu przeprowadzić.
  • Nie wracajmy do tego co złe, dziś należy się tylko cieszyć!
  • Tak! Zdecydowanie masz rację! - przyłożyła dłonie do policzków i weszła w głąb pomieszczenia.
Emily uważnie obserwowała każdy kąt, w głowie planowała co gdzie położy.
Przycupnęła na skraju łóżka wciąż nie mogą uwierzyć, że w końcu jest w Hogwarcie, ze swoimi przyjaciółmi, rodziną to jedna z najcudowniejszych rzeczy jaka mogłaby się jej przytrafić.
Z zamyślenia wyrwał ją głos Dracona, który przepychał się z Zabinim.
  • Ekhm, chciałabym aby mój pokój pozostał w jednym kawałku. - założyła ręce na klatkę.
Ślizgoni, spojrzeli na siebie a następnie rzucili się w stronę Emi.
  • Aa! Zostawcie mnie! - krzyczała wiercąc się w ich stalowym uścisku.
  • - Raz! Dwa! Trzy! - w tym momencie Emi wylądowała na stercie poduszek.
  • Jak mogliście! - odgarnęła z twarzy potargane blond włosy. 
***
Jej oczy się zaszkliły. Zimny podmuch wiatru wpadł przez otwarte okno a wraz z nim kilka płatków śniegu.
  • Hermiono, tak mi przykro.. -odsunęła przyjaciółkę na bok i położyła dłonie na jej ramiona.
  • Ginny, wyjdź. - stała znieruchomiała.
  • Hermi.. - potarła jej ramiona.
  • - Ginny, proszę. - zaciągnęła nosem.
  • - Nie zostawię Cię tu samej! - zamknęła okno – To że mój brat to kretyn..
  • Gin, naprawdę chcę być sama – przerwała
  • - Musiałabyś mnie wyrzucić. - jej ton była tak uparty, że Hermiona wiedziała, że z nią nie wygra.
  • W takim razie ja wyjdę. - załapała za torbę

Hermiona! - pisnęła ruda, lecz ona już jej nie słyszała, znikła za drzwiami

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz